Witam po długiej przerwie w tym od dawna zakurzonym miejscu. Przydałoby się zrobić tutaj porządek i wprowadzić nowe tchnienie.
Na początku oczekujecie pewnie wyjaśnień. Jak kilka osób wie, przerwa spowodowana była kilkoma czynnikami. Przede wszystkim przestój w dodawaniu nowych wpisów był spowodowany brakiem pomysłu na dalszy los Piotra od kuchni. Myślałem nad nagrywaniem filmów, jednak po kilku próbach stwierdziłem, że nie czuję się za dobrze w starciu oko w oko z kamerą. Drugim czynnikiem było prawdopodobnie zbyt duże tempo, które sam sobie narzuciłem. Chciałem, żeby przepisy ukazywały się regularnie jak jakieś czasopismo czy nowa gazetka promocyjna w Lidlu. Niestety pomysły na nowe wpisy nie przychodziły tak szybko, jakbym sobie tego życzył. Skutkowało to przygotowywaniem czegoś na ostatnią chwilę w środę. Przy czym często coś nie poszło po mojej myśli, czegoś nie przewidziałem, przepisy wchodziły późnym, środowym wieczorem... Z tygodnia na tydzień cała radość jaką przynosił blog zmieniała się w coraz większą niechęć. Przychodziła kolejna środa, a ja nie wiedziałem co robić. Blog wyzionął ducha.
Jednak szkoda mi było tak to po prosu zostawić. Zostawić tych, którzy jednak zaglądali tutaj od czasu do czasu, pytali dlaczego nie ma nowych wpisów. Dlatego od dzisiaj Piotr od kuchni wznawia nadawanie!
Zmianą jaką postanowiłem wprowadzić to częstotliwość pojawiania się kolejnych wpisów. Chciałbym, żeby raz na dwa tygodnie pojawił się jakiś tekst na blogu i będę dokładał wszelkich starań, aby tak się stało. Podczas tej kilkumiesięcznej przerwy pojawiło się kilka pomysłów - być może uda się je zrealizować :)
Bądź co bądź, w przeciągu kilku dni ruszamy z pierwszym przepisem po przerwie. Oczywiście w dalszym ciągu czekam na Wasze sugestie i komentarze :)
Do usłyszenia wkrótce!
środa, 25 lutego 2015
środa, 26 listopada 2014
Cantuccini
Buongiorno!
Jeżeli nie macie żadnych wymyślnych składników w domu, a chcecie upiec pyszne ciasteczka to ten przepis jest właśnie dla Was. Cantuccini to wywodzące się z Toskanii włoskie ciastka z orzechami w środku. Według tradycyjnego przepisu powinny się w nich znaleźć migdały, jednak można je wymienić na inne orzeszki czy bakalie tak jak to zrobił Bartek - w jego cantuccini znalazły się ziarna słonecznika i żurawina. Dzięki podwójnemu pieczeniu ciastka te są bardzo chrupiące, a czasami wręcz twarde. Idealnie pasują do popołudniowej kawy, czy też wieczornej herbaty.
Do przyrządzenia cantuccini potrzebujesz:
Jeżeli nie macie żadnych wymyślnych składników w domu, a chcecie upiec pyszne ciasteczka to ten przepis jest właśnie dla Was. Cantuccini to wywodzące się z Toskanii włoskie ciastka z orzechami w środku. Według tradycyjnego przepisu powinny się w nich znaleźć migdały, jednak można je wymienić na inne orzeszki czy bakalie tak jak to zrobił Bartek - w jego cantuccini znalazły się ziarna słonecznika i żurawina. Dzięki podwójnemu pieczeniu ciastka te są bardzo chrupiące, a czasami wręcz twarde. Idealnie pasują do popołudniowej kawy, czy też wieczornej herbaty.Do przyrządzenia cantuccini potrzebujesz:
- 280 g mąki,
- 150 g cukru,
- 3 jaja,
- łyżeczka proszku do pieczenia,
- 150 g migdałów lub innych bakalii.
środa, 19 listopada 2014
Sernik na zimno z mandarynkami
Witajcie! Wczoraj, w pochmurny i nieco nieciekawy dzień szukałem inspiracji na dzisiejszy przepis. Z racji tego, że przebywam w kwarantannie ze względu na stan zdrowia przejazdem wpadła do mnie znana Wam już babcia Alicja z dziadkiem Jurkiem z MANDARYNKAMI. I nagle pomysł - dlaczego by nie zrobić czegoś z mandarynkami? Ale co? Sernik na zimno :) Tak właśnie powstał sernik na zimno z mandarynkami. Wydawać by się mogło, że przepis jest szybki, jednak mandarynki dosyć utrudniły sprawę.
Do kruchego spodu użyłem:
Natomiast do masy serowej potrzeba było:
I sernik w swojej pełnej krasie z pysznymi mandarynkami w środku:
Do kruchego spodu użyłem:
- 125 g masła,
- 2 żółtka,
- pół szklanki mąki krupczatki,
- pół szklanki mąki pszennej,
- 5 łyżek cukru pudru.
Natomiast do masy serowej potrzeba było:
- 750 g serka homogenizowanego,
- 1,5 szklanki cukru pudru,
- 6 żółtek,
- 250 g masła,
- 25 g żelatyny,
- 1,5 szklanki mleka,
- ok. 10 mandarynek.
Najpierw należy zabrać się do zrobienia kruchego spodu. Jeżeli wolicie możecie go zastąpić biszkoptami lub herbatnikami, ale według mnie kruche ciasto bardzo dobrze komponuje się z masą serową. W zasadzie wszystkie składniki łączymy ze sobą i zagniatamy. Wysmarowaną masłem blachę wysypujemy małą ilością bułki tartej i wykładamy na spód ciasto. Pieczemy je w temperaturze 180 stopni przez ok. 20 minut do zarumienienia.
Teraz masa serowa. Należy zacząć od utarcia masła z cukrem pudrem. Podczas ucierania stopniowo dodajemy żółtka. Następnie do całości dorzucamy serki homogenizowane. Mleko zagotowujemy, rozpuszczamy w nim żelatynę i odstawiamy do ostygnięcia. W międzyczasie zagotowujemy pół litra wody i rozpuszczamy w niej paczkę galaretki. Gdy mleko wystygnie dodajemy je do masy serowej i całość mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Teraz przyszła pora na mandarynki. Stwierdziłem, że bezpieczniej będzie obrać je z błony, co było jednak strasznie czasochłonne. Każdy "płatek" nacinałem na płaskim brzegu, po czym zdejmowałem skórkę. W ten sposób przygotowane mandarynki dodałem do masy serowej, ostatecznie wymieszałem i wlałem do tortownicy na kruchy spód. Całość musi spędzić w lodówce jakieś 6 godzin zanim stężeje. Do tego czasu należy jeszcze dolać na górę galaretkę. Ja zawsze czekam, aż galaretka prawie stężeje i dopiero wtedy wylewam ją na ciasto. Dzięki temu płynna galaretka nie zmiesza mi się z masą serową. Pod galaretką można sobie ułożyć jakiś miły i przyjemny wzorek z mandarynek.
I sernik w swojej pełnej krasie z pysznymi mandarynkami w środku:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
